Pierwszy raz bywa trudny...
Początek
drogi zazwyczaj bywa trudny, rodzi się wiele wątpliwości. Również dla
mnie ten pierwszy post wymagał wiele wysiłku, chociaż o pisaniu bloga
myślałam już od dawna. Jest wiele tematów, o których chciałabym napisać, które
mnie poruszają. Niektóre są poważne, inne trochę mniej.
Dzisiaj
od rana myślałam o temacie motywacji, o tym jak ważna jest i czy każdy jej
potrzebuje. Teraz kiedy ukończyłam studia, a nie rozpoczęłam jeszcze kolejnej
pracy czuje się dziwnie. Mam czas, który mogę poświęcić właściwie na wszystko
(chociaż priorytetem jest jeszcze nie napisana praca magisterska) ale nie
potrafię go dobrze wykorzystać. Wstaje rano i mam minimalną część energii w
porównaniu do momentu
w którym równocześnie pracowałam i studiowałam. Moja motywacja, która powinna być silna jest zbyt słaba, aby zmusić mnie do systematycznego pisania. Chociaż temat jest naprawdę ciekawy i ważny, to borykam się z perfekcjonizmem. Moja praca jest już ułożona w głowie na dwieście różnych sposobów, chociaż ciągle wydaje mi się, że to jeszcze nie to. Ciągle wracam do tych samych zdań, zmieniając je co rusz. To dziwne, ponieważ ja dobrze wiem co powinno się znaleźć na papierze, ale zupełnie nie wiem w jaki sposób to przekazać i to totalnie mnie zniechęca. Mówię sobie, że to przejdzie, kiedy w końcu ukończę pierwszy rozdział, ale z drugiej strony może być jeszcze gorzej, ponieważ wejdę w poważniejsze wątki. Może macie pomysł, co powinnam zrobić, jak raz a porządnie zabrać się za pisanie, bez ciągłych przerw
i dekoncentracji?
w którym równocześnie pracowałam i studiowałam. Moja motywacja, która powinna być silna jest zbyt słaba, aby zmusić mnie do systematycznego pisania. Chociaż temat jest naprawdę ciekawy i ważny, to borykam się z perfekcjonizmem. Moja praca jest już ułożona w głowie na dwieście różnych sposobów, chociaż ciągle wydaje mi się, że to jeszcze nie to. Ciągle wracam do tych samych zdań, zmieniając je co rusz. To dziwne, ponieważ ja dobrze wiem co powinno się znaleźć na papierze, ale zupełnie nie wiem w jaki sposób to przekazać i to totalnie mnie zniechęca. Mówię sobie, że to przejdzie, kiedy w końcu ukończę pierwszy rozdział, ale z drugiej strony może być jeszcze gorzej, ponieważ wejdę w poważniejsze wątki. Może macie pomysł, co powinnam zrobić, jak raz a porządnie zabrać się za pisanie, bez ciągłych przerw
i dekoncentracji?
Na
marginesie, czuje się jak w sosie, powietrze w Krakowie jest niezmiernie
ciężkie, gorąca duchoto, idź precz!!